Śmiertelnicy jedynie słyszeli legendy o pewnym miejscu, na którym żyją nieśmiertelne istoty zwane Inkubami. Odpowiedzialne są za miłość, pożądanie oraz piękno. Posiadają ogromną moc, będąc dzięki niej w stanie manipulować umysłem człowieka do własnych widzimisię. Przebywają na "Wyspie", do której żadna ludzka istota nie ma wstępu. Nie ma jej na mapie, nie pokazuje się obraz na żadnej satelicie, nie można jej wyczuć żadnymi technologicznymi cudeńkami. Jednakże każdy wie, że coś wisi w powietrzu i istnieje, lecz póki co jest nienamacalne.
Aby dostrzec coś takiego, trzeba energii magicznej, potężnych jej ilości, by móc zobaczyć tę wyspę, która jest w zupełnie innej rzeczywistości. Wymiarze piekieł. Niektórzy modlą się do tych nieśmiertelnych istot, a inni ich nienawidzą i chcą by przepadły, gdyż od nich zależy to, w jaki sposób ludzie będą odwzajemniali swą miłość. Przepiękne kusicielskie demony...
Zamknij oczy...
Wyobraź sobie słońce w kolorze błękitu, którego promienie odbijają się od srebrzystej i czysto-krystalicznej wody, rozświetlającej przepiękny, biały i drobny, nieco przezroczysty piasek. Trawę, wyglądającą na coś nierealnego, czego nie da się tknąć, liście, których aż bałoby się dotknąć w obawie, że mogą się rozsypać na setkę malutkich kawałeczków i bezpowrotnie zniknąć z powierzchni ziemi. Drzewa, zbudowane jakby z magicznych, prześwitujących, niebieskich kryształków, które pod wpływem promieni słońca, przepięknie mieniły się we swej barwię i dodawały magicznej aury. Dźwięki zwierząt, które wyglądały niewinnie, nieskażone żadnym okrucieństwem szarej rzeczywistości, z których oczu emitowała tylko radość życia. Człowiek nazwałby to rajem.
Dla Inkubów, inaczej męskich demonów miłości było to coś zwyczajnego. Traktowali oni ludzi z pogardą, a ich świat nazywali piekłem, brudem, śmietnikiem. Czymś ohydnym. Miłość, która była kłamstwem, zwącym się pożądaniem. Kochanie się, wyglądające na coś niezwykle zwierzęcego i ohydnego, pełnego lubieżności, bólu i cierpienia. Okropnego i brudnego, godnego pożałowania. Ludzie, tracący swą czystość duszy z osobami, w których się w rzeczywistości nie zakochały budziły niezwykle wielką irytacje wśród tak perfekcyjniej rasy, jaką były inkuby. Przez to postanowiły one zmienić rzeczywistość i przywrócić światłość i prawdziwość czemuś, co zwane było miłością. Jednakże jak w każdej historyjce bywa, niektórzy lubią aktualny stan rzeczy, podczas gdy reszta z nim walczy. Demony, nawet swej perfekcyjności, niestety nie obyły się bez kłótni.
Utworzyła się między nimi zimna wojna.
Wojna nie była czymś, co znali śmiertelnicy. Nie polegała bowiem na wyrżnięciu tych, którzy się nie zgadzają z drugą stroną w pień. Walki Inkubów były o wiele, wiele trudniejsze. Wymagały wielu talentów. Były to istoty nieśmiertelne we swych ciałach. Dlatego też walka na miecze, czy też na broń palną nie sprawiłaby im większych krzywd. Zaraz dokonałaby się reinkarnacja w Świątyni Życia na wyspie, pozwalającej demonom na powrócenie do świata żywych. Jednakże istniał pewien sposób, by jedna istota rozkoszy mogłaby zabić drugą.
Inkuby bowiem, przechodząc do świata śmiertelników, muszą pozostawić swe nieśmiertelne ciała we swym wymiarze, a następnie wejść w ciało człowieka, którym chcą zawładnąć. W zależności od czystości duszy i jej kompatybilności z demonem, przejmują władzę pełną bądź połowiczną i zyskują bardzo ważną umiejętność, jaką jest pożeranie energii życiowej. Wiąże się ona z duchem inkuba, dlatego też gdy do gry wkroczy drugi osobnik tej rasy i zaatakuje człowieka, w którym jest cząstka nieśmiertelnej istoty, pożre ją. Wtedy miłosna bestia traci możliwość powrotu do swego realnego ciała i wykonania reinkarnacji.
Brawo. Piszesz. Godne pochwały. Niekiedy zdarzają ci się powtórzenia, ale jeśli sam powiedziałeś, że błędy masz gdzieś...
OdpowiedzUsuńHm. Tematyka niezła, wykonanie też spoko. Pisz, pisz.
Ważne jest tylko to, by było ciekawie i ludzie mnie rozumieli. Potem ktoś może się zająć ewentualnie edycją, by jeszcze lepiej się czytało, ale ja nie jestem w stanie tego zrobić w żaden sposób.
Usuń