poniedziałek, 2 marca 2015

Orzeźwiający powiew[2/2][#7]

[#7] Orzeźwiający powiew


Chris otworzył oczy, dalej pozostające w kolorze różu. Źrenica w postaci ciemno różowego serduszka przejechała z jednego krańca pokoju do drugiego, rejestrując poszczególnie istotne rzeczy w pomieszczeniu. Między innymi dostrzegł to, na czym aktualnie leżał, a czym było cholernie wygodne łóżko z czarnym materacem i prześcieradłem, oświetlone smętną świeczką na półce przy ścianie, której lont był pokryty magiczną substancją, sprawiającą że ogień przyjął postać fioletu. Powoli postanowił się podnieść, zauważając, że coś takiego, jak czarne bokserki które nosił, przybywając do Demonicznego Sanktuarium, zniknęły w nieznanych mu póki co okolicznościach. Powiódł oczkami na czarne, metalowe drzwi, czując od nich dość mocną barierę, postawioną prawdopodobnie znakiem runicznym, który nawet dla cyjanka mógłby być problemem. Rozejrzał się jeszcze po pomieszczeniu, dostrzegając kilka kolejnych mebli, jakich chwile wcześniej zauważyć się nie dało przez panujący mrok. Stoliczek, z wieloma dziwnymi substancjami, proszkami, fiolkami, próbówkami i flaszkami, czy też po drugiej stronie parę przedmiocików, pozwalających na związanie istoty magicznej. Mógł dzięki temu przewidzieć w jakim miejscu się znajduje. Na jego twarzy aż wkradł się słodki uśmieszek. Nieco odchylił się w tył, opierając ręce za siebie i machał nóżkami w oczekiwaniu.
Nagle do "elfich" uszów inkuba doszedł dźwięk majsterkowania czymś metalowym o zamek potężnych drzwi. Wtem te się otworzyły, ukazując dwie przepiękne, nagie istoty, w postaci inkuba Charlesa i sukkuba Lady Madness. Weszli powoli do środka, zamykając za sobą drzwi. Ich uśmiechy były perfidne, wredne, z czego kobieta miała ten uśmieszek cholernie diabelski, prawie ohydny, nie licząc wspaniałości jej ciała. Czuć było przerażającą drapieżność emitującą z jej oczu, podczas gdy ze wzroku mężczyzny dało się wyczytać zupełną odwrotność, coś w rodzaju dobra.
Chris już wiedział, że nie będzie to zwyczajne, przyjacielskie spotkanie, a coś o wiele, wiele więcej.

- Widzę, że już się obudziłeś, Chris... - powiedziała tonem przesyconym od erotyzmu i zaczęła kroczyć w stronę cyjanka, ostatecznie go wymijając, zachodząc bardziej na tylne części łóżka, na którym krańcu to usiadła, majtając nóżkami z przerażającym zastanowieniem na twarzy. Wywołało to delikatne poczucie niebezpieczeństwa, gdyż jej mimika pasowała bardziej do kata, myślącego nad nową techniką zadawania bólu swej ofierze, niż sprawienia rozkoszy. Przez to, że młody inkubik tak wpatrzył się drugą osóbkę, ta pierwsza, Charles, mógł się niebezpiecznie zbliżyć do jego twarzy. Chuchnął prosto na jego kark. Przez ciało Chrisa przeszedł dość przyjemny dreszcz. Spojrzał się z ukosa na mężczyznę, który zaczął stopniowo schodzić w dół.
- Odwrócenie uwagi... sprytne... - cyjanek powiedział dość zmysłowym tonem, pozwalając sobie odwrócić w pełni głowę, centrując ją na sylwetce mężczyzny, kucającego u jego stóp i wyciągającego coś pod łóżkiem. Dziwną fiolkę z przezroczystym płynem, którą odłożył na boku. Następnie mężczyzna wbił spojrzenie w oczy Chrisa. Był to wzrok przesycony od pożądania, ale także ukazywał w sobie nową właściwość, jakiej młody inkub nigdy nie widział. Bezgraniczne zaufanie i coś, co można było nazwać poddaństwem. Aż młody piekielny skwitkował to subtelnym chichotem, unosząc jedną ze stópek do jego twarzy. Ciemno-szary demon objął ją swymi delikatnymi palcami, które nie posiadały zbytnich pazurów, jak to było w przypadku reszty osobników z tej rasy, a następnie zaczął z pomocą swych kciuków wykonywać okrężne, ciutek posuwiste ruchy, masując śródstopie i mięciutkie poduszeczki. Widać, że inkub wykonywał to z prawdziwą pasją, pochłaniając się w zadawanie przyjemności za pomocą masażu, a że Chris należał do diablątek, mających ciała o pięknie anioła, jak gdyby niewinne, nie tknięte żadną wadą, można powiedzieć że zadowolenie było i odwzajemnione. Wtem do zabawy doszła sukkubusica, atakując ramiona cyjanka. Delikatny ich masażyk, po czym objęcie się rękoma wokół klatki piersiowej, która zaczęła być napastowana przez jej pazurki. Zbliżyła swe kształtne usta do ucha cyjanka i złapała je w ząbki, pociągając, a następnie przeciągle polizała, aż do samej podstawy, by następnie wyszeptać wprost u źródła...
- Nie ma już ucieczki... Chris... jesteś mój... - szepnęła samą kwintesencją zmysłowości, wypuszczając nieco powietrza ze swych ust na czuły kark chłopaka, przez którego przeszły przeszywające, przyjemne ciarki.
Nagle błękitny demonik poczuł na swej stópce coś niezwykle zimnego, lecz przyjemnie, powoli rozlewającego się. Aż westchnął przeciągle, spoglądając cóż to jest, gdy nagle przez jego ciało przeszedł bardzo mocny impuls rozkoszy. Z jego ust dobiegł cichy, acz przeciągły jęk przyjemności. Nie spodziewał się, że zwyczajny masaż przez specjalną substancje przemieni się na coś tak podniecającego. Przy każdym dotknięciu Charlesa za pomocą kciuków w odpowiednie miejsce, do ciała Chrisa były wysyłane przesympatyczne dreszcze podniecenia, dlatego nie dziwne było, że po chwili delektowaniu się masażem, namiętność wniosła się na swe wyżyny i zabłysła pełnym blaskiem. Sukkubusica to skomentowała cichutkim zaśmianiem się i szybko, owijając się wokół jego szyi, usiadła okrakiem na jego udach, ocierając się kusząco o stojącą męskość cyjanka swą kobiecością. Pożądanie weszło na swe wyżyny i z trudem okupowanemu inkubkowi przychodził zwyczajny oddech przez rozgrzane serducho, chcące się wyrwać z jego klaty. Przejechała dłońmi nieco w dół, na ramiona, a stamtąd jeszcze niżej, wzdłuż jego rąk.
- Oh... Czyżby masaż wystarczył, abyś stanął na wysokości zadania, Chris...? Cóż za czułe ciało... ciekawe jak czułe... - zbliżyła rączki do jego klatki piersiowej, wbijając delikatnie pazurki w jego skórę. Charles przez swoje zamiłowanie w delikatnych stópkach, również poczuł podobną namiętność, przez którą i jego organ uległ aktywacji. Zaczął aż cichutko dyszeć i postanowił oddać się swemu pożądaniu, przybliżając twarz do obiektu swego pożądania, który zaczął atakować językiem, oddając się całkowicie lubieżności. Substancja, która pokrywała dolne kończyny, potęgowała mocno doznania, dlatego też chłopak rozpoczął cichuteńki recital pojękiwań przez aktualną operacje. Lady Madness musiała wykorzystać fakt, że cyjanek otwiera nieco za szeroko usteczka, wbijając w nie swe rozgrzane wargi, składając tym samym niezwykle namiętny i pełen pożądania pocałunek. Pazurki, które były ulokowane wcześniej na jego klatce piersiowej, oddały się leniwemu, erotycznemu tańcu, badającemu strukturę jego delikatnej skóry. Chris odwzajemnił z tą samą chęcią pocałunek, co jego przeciwniczka, postanawiając również i w jakiś sposób odwzajemnić się Charlesowi za niezwykle przyjemną zabawę. Druga noga, która była nieco osamotniona, powiodła prosto na jego krocze i przejechała delikatnie od podstawy, aż do główki, pozostawiając ślizgi ślad przezroczystej substancji. Szary demon aż jęknął z przyjemności i z ledwością utrzymał bieżącą pozycje, będąc zmuszonym wycofać swe ręce, które ułożył na kolanach niebieskiego inkuba. Przyspieszony oddech, oddana twarz. Przez to, że wyswobodził pierwszą stopę, ta postanowiła zaatakować jego cenny organ od drugiej strony, powoli przejeżdżając.
- Niegrzeczny Chris... To mój niewolnik... myślisz, że pozwolę Tobie na sprawianie mu w ogóle jakiejkolwiek przyjemności...? - Lady powiedziała wprost w usta Chrisa, oddalając nieco głowę od jego twarzy. Uśmiechnęła się z satanistyczną satysfakcją, podczas gdy sam "niewolnik" spojrzał na nią nienawistnym wzrokiem i gdyby nie fakt, że jego męskość jest tak bombardowana przez stópki cyjanka, odpowiedziałby z nawiązką. Teraz jednakże był faktycznie poddanym tego, kto posiadał tak delikatny skarb, jak dolne kończyny niebieskiego inkuba, postanawiającego opleść się obiema nóżkami wokół jego źródła namiętności, mocno przylgnął i zaczął wykonywać posuwiste , szybkie ruchy, wbijając umysł Charlesa na wyżyny wytrzymałości. Lady Madness nie była tym aż tak zadowolona, postanawiając nieco spowolnić proces sprawiania przyjemności swemu "wrogowi". Uniosła biodra, wycentrowała za pomocą swego ogona męskość chłopaka na swoją nieskalaną grzechem niebiańską bramę, następnie pchnęła go mocno na łóżko by oprzeć o jego klatkę piersiową swe ręce, po czym z impetem, nabiła się na dzidę, wydając z siebie przeciągły, długi ryk przyjemności. W świecie inkubów, jak i sukkubów zerwanie ze swoją "barierą", skutkowało wylewem nieokiełznanej przyjemności. Wilgotne korytarzyki wręcz zasysały przez swoją ciasnotę do środka, a pazurki w wyniku tak ohydnie wielkiej rozkoszy, wbiły się dość głęboko w biedną skórę Chrisa. Jednakże temu to niezwykle odpowiadało, bo nawet i mu z ust wyszło przeciągłe, długie jęknięcie. Uniósł jedną rękę na jej pierś, rozpoczynając delikatny masaż, a drugą powędrował na zgrabny brzuch, który od samego początku chciał zbadać. Niestety, tak jak pragnęła tego Lady Madness, akcję w postaci stópek nieco spowolniły, aczkolwiek szary demon nie był z tego powodu szczególnie niezadowolony, gdyż sprawiało mu to odpowiednią dawkę przyjemności i nie chciał, by ta zaraz osiągnęła stan krytyczny. Owinął się wokół delikatnej nogi Chrisa swym ogonem i czekał na spełnienie, które z każdą chwilą zbliżało się do końca swej podróży.
Akcje między nimi stawały się coraz gorętsze, agresywniejsze. Sukkubusisa opadała z jak największą siłą, chcąc, aby męskość cyjanka wypełniła jej całe wnętrze. Przez pierwsze rozerwanie jej "niewinności", efekt ten był niezwykle mocno spotęgowany. Jęczała coraz głośniej, wbijała pazury głębiej w klatkę piersiową, oddając się całym swym umysłem, jak i duszą swemu pożądaniu. Czuła, że nawet i ona nie wytrzyma zbyt długo. Na jej szczęście, nagle dało się usłyszeć głośne, męskie jęknięcie Charlesa, który potężnie doszedł u stóp Chrisa, wystrzeliwując falę swej gorącej miłości wprost na jego delikatną skórę. Mimo zabrudzenia, niebieski inkub nie przestawał, chcąc wyssać wszystko, co trzymał w zanadrzu szary demon, pogłębiając tym samym doznania. Przynajmniej do czasu, w którym piekielny mężczyzna nie złapał go za stópki i odsunął od swej męskości, by zbliżyć je zaraz do swych ust i oddać się lubieżnemu zlizywaniu brudu z piękności cyjanka. W trakcie tego przedsięwzięcia, młody inkub czuł przez tak zmasowany atak na jego zmysły, jak ciepło w jego podbrzuszu zaczyna kierować się w stronę uwolnienia. Napiął mięśnie, zaczął spazmatycznie dyszeć, ułożył swe pazurki na jej brzuchu, delikatnie je wbijając w białą skórę. Lady Madness, widząc reakcję swej ofiary, postanowiła zwiększyć jeszcze bardziej siłę pchnięć, jak i zasysania się, by doprowadzić go na skraj rozkoszy. Nie długo po tym Chris wypuścił z siebie bardzo głośne, przeciągłe jęknięcie przyjemności, wypuszczając wprost do jej wnętrza swoistą salwę gęstego, ciepłego płynu, który w wyniku czegoś tak potężnego zaczął elektryzować mocą inkuba, a to natomiast zwiększyło jeszcze bardziej siłę jego orgazmu i sprawiło, że nawet i tak twarda istota jak sukkubusia zaszczytowała. Warknęła przeciągle, ryknęła, pozwalając aby gorący płyn wypełnił jej podbrzusze, a następnie zaczęła aż dygotać z nadmierności rozkoszy. Pazurki u stóp przebiły się przez materac łóżka. Mając go jeszcze w sobie, starała się złagodzić swój spazmatyczny oddech i opamiętać się po tak potężnym przeżyciu. Z ledwością się podniosła, łapiąc cyjanka za nadgarstki. Przetransportowała je nad jego głowę i uśmiechnęła się do niego kusicielsko.
- Nie myśl... że to koniec, cyjanku... - erotyczny ton z odrobiną przebytego orgazmu wyszedł z jej ust. Kobieta oblizała lubieżnie nosek inkubka, który szybko zaatakował jej wargi w namiętnym pocałunku. Nie trwał on jednak zbyt długo, gdyż biała demonica podniosła się i przetransportowała swoje dolne partie ciała nad jego głowę. Kilka kroplek władowanego uprzednio płynu kapnęło na usta niebieskiego, który je zlizał bez żadnego grymasu. Nasienie inkubów miało to do siebie, że nie było tak ohydne, jak mogło się wydawać, a smakowało w taki sposób, jaki pasował do wyglądu takiego demona. W przypadku Chrisa, był to smak cytryny.
- I co? Niby że ja mam teraz patrzeć...? O nie... nie ma tak łatwo... dupo... - ledwo zdołał z siebie wysapać przez posiadanie sporej ilości płynów w ustach, jak i po przebytym spełnieniu. Podniósł się z klęczek, aby szybko wejść na łoże i usiąść na kroczu, ocierając się swymi pośladkami o jego męskość.
- Zamknij się niewolniku... jesteś ohydny że chcesz to zrobić w ten sposób... gardzę Tobą... - powiedziała erotyczno-pogardliwym tonem, padając nagle swymi pośladkami wprost na twarz Chrisa, uniemożliwiając mu tym samym mówienie. Uśmiechnęła się tajemniczo i zaczęła badać strukturę jego klatki piersiowej, czekając aż ofiara grzecznie rozpocznie zabawę z niebiańską bramą. W tym czasie bez zbędnych ceregieli, Charles wpierw spiorunował Lady Madness nienawistnym spojrzeniem, po czym wykorzystał swoje położenie i usiadł na nabrzmiałej erekcji, zapraszając do swego cholernie ciasnego wnętrza nowego przyjaciela. Skwitkował to soczystym jęknięciem i chwile tkwił w takiej pozycji, by przyzwyczaić się do dość pokaźnych rozmiarów cyjanka. Ten natomiast wystawił swój gadzi, długi i niezwykle wilgotny język poza usta, po czym postanowił wparować nim do szparki Lady Madness, wypuszczającej ze swych ust przyjemne mruczenie, podobne do słodkiego kociaka. Zaczęła aż z wrażenia poruszać swoimi biodrami, byleby tylko poczuć język Chrisa głębiej w sobie, który zresztą oddawał się bardzo erotycznemu tańcu z jej czułymi ściankami. Szary demon w tym czasie rozpoczął powolne ruchy opadające, pochłaniając całą męskość niebieskiego w sobie. Ścianki jego wnętrza mocno ściskały się na delikatnym organie, zasysając go soczyście do środka. Zwłaszcza, że był idealnie nawilżony przez poprzednie akcje. Przy każdym opadnięciu wydawał cichutki, słodki jęk, coraz to bardziej przyspieszając. Lady przyciskała mocniej swe kobiece części do ust, wymuszając na biednym, atakowanym z dwóch stron cyjanku większe zagłębienie się w jej niewinności, co zresztą robił bezkompromisowo i z wielkim staraniem. Dostrzegł nawet w delikatnych ściankach sukkubusicy odpowiednie punkciki, które zaczął mocniej naciskać podczas demonicznego tanga we dwoje, na co rozgrzana wydawała nieco głośniejsze dźwięki, stanowiące coś w rodzaju radaru lub mapy, po której niebieski bezbłędnie kroczył. Wspinał ją na wyżyny namiętności o powoli zdobywał coraz większe stopnie, pozwalając by ta zatopiła się bezpowrotnie w krainie wiecznej rozkoszy. Nieświadomie przez to poharatała dość okrutnie jego klatkę piersiową, jednakże zapach krwi zwiększał tylko te doznania, będąc jako-takim afrodyzjakiem dla jej czułego, wojowniczego noska, łaknącego potężnych walk i wymagających przeciwników. Jak i pot, który mieszał się w jedną, cudowną miksturę zapachową, pozwalającą wejść na dalsze szczeble zmysłowości.
Mięśnie Charlesa zaczęły się napinać, ruchy przyspieszać. Rękoma poleciał wprost na podbrzusze chłopaka, które było aktualnie na tyle mocno twarde, ze można byłoby używać tej tkanki jako kawałka pancerza czołgowego. Oznaczało to, ze i Chris powoli idzie w stronę królestwa rozkoszy. Uniósł rączki, które ułożył na nogach Lady Madness i ciutek wbił się w jej uda, z całej siły napierając tym razem językiem w jej wnętrze. Pierwszą osobą, która poczuła ulgę, był szary demon, wystrzeliwujący wprost na klatkę piersiową cyjanka swój pokaźny, elektryzujący się zieloną energią ładunek. Gdy substancja upadła na niebieskiego i zaczęła podrażniać jego receptory przyjemności, ten i niestety nie wytrzymał, wypuszczając bombę wprost do wnętrza Charlesa. Dwa przeciągłe jęki przyjemności, które zostały jeszcze udekorowane w trzeci, Lady Madness, ryknięcie godne berzerkera oddającemu ostatni cios wrogowi, a to dzięki rozchodzącej się energii z ciała młodego inkuba. Kropla śliny uleciała z jej policzka. Nieco spazmatycznych ruchów ciała przeszło przez nią i gdy tylko odzyskała nad nim kontrolę, zeszła z demoniątka i opadła gdzieś na boku. To samo zrobiło i szare piekielstwo, które nagle zostało zaatakowane szpytą kobiety prosto w łeb.
- Ubrudziłeś go... kiepski niewolniku... - nagle wstała z szatańskim uśmiechem, zbliżając się do twarzy różowookiego. Ucałowała go w nosek, potem w dolną linię szczęki i schodziła pocałunkami aż do miejsca, w którym była "ohydna", szara, gęsta masa wypuszczona przez jej ohydnego współpracownika. Jednakże postanowiła pozbyć się tej okropnej substancji, pozostawiając na ciałku chodzącej słodyczy jedynie swoje mokre ślady. Gdy proces czyszczenia został zakończony, oparła się głową o jego brzuch, podczas gdy Charles położył się blisko jego główki na boku.
- Cóż... miło, ze zajęłaś się tym... moja sprzątaczko! - powiedział z szatańskim uśmieszkiem, spoglądając w stronę Lady, która się podniosła.
Wszystko jednakże zaczęło wirować dla Chrisa. Złapał się za głowę i westchnął przeciągle. Różowe oczka zaczęły tracić swój blask i powracać do koloru cyjanu. Podniósł się, zrzucając głowę Lady z siebie i złapał u nasady nosa, delikatnie masując. Słyszał jakiś bełkot, lecz nie potrafił zrozumieć słów osóbek, które były obok niego. Po krótkiej chwili stracił przytomność.


- ... jesteś najgorszym niewolnikiem, jakiego można w ogóle mieć! - Chris usłyszał krzyk. Była to z pewnością irytacja kobiety.
- ... najgorszym niewolnikiem?! Nie widzę nigdzie papierów, wstrętna dupo na to, że jestem Twoim niby niewolnikiem! - krzyk mężczyzny, pasujący idealnie do Charlesa. Wszystko powoli nabierało ostrości. Cyjanek zaczął otwierać oczy.
- Oh... Nie mam siły z Tobą rozmawiać... Nikt nie mógłby dorównać Twojemu poziomowi nieużyteczności... gardzę Tobą... - westchnęła niczym francuska znawczyni obrazów i machnęła teatralnie ręką, wykonując machnięcie w bok.
- To nie moja wina, że mnie przewróciłaś, a z moich rąk wyleciała fiolka z pyłem "narkotycznej miłości" - powiedział zirytowany i założył ręce na siebie, odwracając się do niej bokiem. Tak zwany - foch z przytupem.
- Nie Twoja wina?! Niedorozwinięty niewolnik... że muszę się z Tobą użerać. To nie ja rzucałam w siebie fiolkami. Ja nie byłabym taką niezdarą i trafiłabym w siebie, łamago - warknęła soczyście i z wrednym uśmiechem, odwracając się nagle w stronę budzącego się do życia niebieskiego inkuba. Momentalnie bitwa, którą prowadzili zniknęła. Przysunęli się do niego z szerokimi uśmiechami.
- I jak...? - zapytała się.
- Najpiękniejszy narkotyk halucynogenny, jaki kiedykolwiek miałem przyjemność u was brać... - skwitkował to z uśmiechem Chris i zaczął się cicho śmiać. Tak samo zareagowali i nienawidzący się przyjaciele, siadając gdzieś na osobnych fotelach w pomieszczeniu.
- Straciłeś przytomność. Martwiłem się o Ciebie. Myślałem, że schrzaniłem recepturę.
- Nie. Nie schrzaniłeś. Ale nazwa "narkotyczna miłość" nie pasuje.
- Też mu to mówiłam - wtrąciła się Lady Madness, wystrzeliwując wręcz błyskawice w stronę Charlesa.
- Nie miałem pomysłu... nie jestem aż tak kreatywny jak wiecznie milcząca Madness, która twierdzi, że nie jestem godny by podała mi nazwę tego wynalazku...
- Bo nie jesteś godny. Ale lepiej odpowiedź nam na pytania... jak się czujesz? Możemy to wydać innym? I może Ty masz pomysł na nazwę?

Chris przez chwile się zastanawiał, aż w końcu z uśmiechem na twarzy podniósł się z kanapy, wstał, rozprostował kości.

- Bezkresna przyjemność. Nazwijcie to w ten sposób. Czuje się świetnie... i dość mokro w spodniach. Prawdopodobnie przyjemności, jakie mnie spotkały, miały jakieś tam odzwierciedlenie w rzeczywistości. Aczkolwiek wiedziałem, że są to tylko halucynacje. Łatwo się domyślić. Nie czułem waszej realnej energii, a tylko iluzję. Jednakże... naprawdę dobra rzecz. Wydajcie ją - zaczął kroczyć w stronę wyjścia z pomieszczenia gościnnego na zapleczu.
- A Ty gdzie idziesz? - zapytał się Charles.
- Muszę załatwić jeszcze parę spraw... na rynku. Przebiorę się u was i umyje, a potem ruszam dalej.
- Nie ma sprawy. Nasz klient, nasz pan. Zapłać swą duszą, a udostępnimy Tobie łazienkę i ubrania - powiedziała z uśmieszkiem Lady i wstała, idąc za Chrisem.
- Oczywiście. Odpłacę się z nawiązką, w szczególności Tobie, Lady Madness - powiedział dźwięcznie, zbliżając się do niej. Nagle się uśmiechnął bardziej przyjaźnie i szybko pocałował ją w policzek. Biały sukkub nieco się zdziwił. Spojrzał w bok zamyślony i postanowił po chwili i odwzajemnić szybki pocałunek.
- To ja znikam! - zakrzyknął i szybko pobiegł pędem w stronę łazienki.
Gdy zniknął ze wzroku Charlesa, ten się podniósł i podszedł na bok kobiety. Spojrzał na nią z ukosa.
- Wybacz... bo nie rozumiem... - mruknął zdezorientowany dość pozytywnym zachowaniem białej, mimo że przez całe życie zdawała się być bez emocjonalną skorupą.
- Nie zrozumiesz, niewolniku - powiedziała na swój słodki sposób i trąciła jego nos ogonem, szybko wychodząc z pokoiku i pozostawiając Charlesa samego ze własnymi myślami. Ten wycofał się do fotela i padł na nim zmęczony.
- Nie rozumiem... ehh... porąbane istoty... - skomentował i oddał się swemu zajęciu warzenia eliksirów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz